Ibn Wardan
Qasr Ibn Wardan (قصر أبن وردان) to warowny kompleks położony na pustyni Syryjskiej ok. 60 km na północny wschód od Hamy. Wzniesiony z rozkazu bizantyjskiego Cesarza Justyniana I Wielkiego (527–565 r. n. e.) w latach 561-564 jako część linii obronnej przed sasani » więcej »

Sytuacja w Bangkoku. Relacja Piotra Druzgały

Dzięki Piotrowi Druzgale, który na początku maja powrócił do Bangkoku, obserwujemy rozwój wypadków w stolicy Tajlandii. Piotr donosi, że pomimo zamieszek lotnisko w Bangkoku działa normalnie, a w dzielnicy turystycznej nic złego się nie dzieje. Jednocześnie podkreśla, że trzeba śledzić rozwój wypadków i tym razem sytuacji nie wolno bagatelizować. Oto relacja Piotra z 19 maja:

Dzisiejszy dzień wydaje się przełomowy w trwających od dłuższego czasu protestach na ulicach Bangkoku.  Po nieudanych próbach negocjacji rząd przy pomocy armii rozpoczął usuwanie barykad protestujących. Schwytano kilku liderów, reszta podobno uciekła, rząd nadal chce pertraktować, ale stawia warunek by demonstranci rozeszli się do domów. Ale tyle to też wiadomo z wiadomości. A jak to wygląda od środka? Otóż poza ścisłym centrum nie ma walk, zamknięte są ważniejsze urzędy i szkoły, ale otwarty jest urząd emigracyjny zajmujący się sprawami turystów i obcokrajowców mieszkających na stałe w Tajlandii. Gdyby nie oglądać wiadomości i nie czytać maili z Polski, gdyby nie trzeba było załatwiać formalności, to można nie zauważyć, że coś się dzieje. Tajowie są nadal uśmiechnięci i mili, a na pytanie czy jest niebezpiecznie mówią, że my tzn. biali nie mamy się co martwić. I tak tu było zawsze i pewnie tak pozostanie. Jednak ten, kto szuka guza, zawsze go znajdzie.  Pytałem o tego postrzelonego Polaka, okazało się, że „postrzał” to zdecydowanie za dużo powiedziane. Mężczyzna poszedł  oglądać rejon demonstracji i dostał gumową kulą. Ale wiadomość poszła w świat. Widziałem turystów pozujących z wojskiem do zdjęć, czy wchodzących miedzy protestujących, wśród których panował do niedawna atmosfera pikniku. Na turystycznej ulicy Khao San mieszkają teraz moi znajomi i nie narzekają na żadne problemy, co najwyżej, że jest ciszej niż normalnie. Wróciłem w sobotę z południa Tajlandii, gdzie jak zwykle jest spokojnie, miło i przyjemnie. A nawet lepiej, bo w kurortach przebywa mniej ludzi niż zwykle. Oczywiście mniejszą frekwencję powoduje także to, że zaczyna się pora deszczowa, która moim zdaniem jest bardzo pięknym i niedocenianym okresem: są owoce niespotykane w innych sezonach (duriany, mangostany, rambutany), zaczyna się sadzenie ryżu. Monsuny mają swój urok. Rzadko deszcz pada dłużej niż przez 45 min i z reguły raz dziennie, a kolorowe zjawiska atmosferyczne na niebie to marzenie... Hmm, no to rozmarzyłem się przez chwilę. Wracając do tematu, wydaje się, że konflikt zbliża się ku końcowi. A poza tym Tajlandia to nie tylko Bangkok, a Bangkok to raczej nie prawdziwe oblicze Tajlandii. Wydarzenia w stolicy są niepokojące, ale poza Bangkokiem cały czas jest spokojnie.

Pozdrawiam,

Piotrek Druzgała

© Klub Laurazja - trampingi do Azji, Afryki i obu Ameryk 
realizacja Accesspoint
Dodaj załącznik do tego dokumentu