Pekin (Beijing)
Stolica Chińskiej Republiki Ludowej, drugie największe miasto Chin, najważniejszy ośrodek polityczny i kulturalny kraju. Nazwa Pekin oznacza: „Północna Stolica”. Za czasów dynastii Zhou nazywane Yangjing (dziś nazwę tą nosi miejscowy browar), było następnie stolic » więcej »

A. Apanasewicz, M. Lubina: Więzienie S-21. Relacja z Kambodży.

”a ptaki spiewaly ti-ti"
Kurt Vonnegut Jr, "Rzeznia nr 5"

Jak opisac pobyt w najstraszniejszym wiezieniu Czerwonokhmerskiej  Kambodzy, S-21, gdzie mordowano ludzi szczegolnie okrutnie, torturtujac  ich w najbardziej sadystyczny sposob, a nastepnie przewozono ich na tzw  Pola Smierci, gdzie od uderzen motyki (oszczedzano amunicje), gineli w  setkach tysiecy bezimiennych rowow? Vonnegut mial racje, nie da się  opisac ludobojstwa. Wiec jak oddac, to co sie zobaczylo? Nie bede  silil  sie na wlasne spostrzezenie, inni zrobili to lepiej:

"Glownym zajeciem obslugi Tourl Soay Prey(S-21) bylo zadawanie mozliwie najpowolniejszej smierci, Wskazuje na to i sposob przykuwania wiezniow, uniemozliwiajacy im jakikolwiek ruch, i uzywanie lopatek, które powodowaly glebokie, lecz ograniczone co do powierzchni obrazenia. Wszyscy wiezniowie mieli polamane prawie wszystkie kosci, rozlegle wylewy wewnetrzne, zmasakrowane twarze, ale ich glowy były pozbawione glebszych ran"
Wieslaw Gornicki, "Bambusowa Klepsydra"

Wlasciwie jak opisac pobyt w takich miejscach? Juz zatarla sie w pamieci obowiazkowa wycieczka do Auchschwitz w podstawowce - a trudno się dziwic, ze od tej pory jakos nie mialo sie ochoty, by tam wrocic. Katyn nie robi takiego wrazenia. Nie to, ze nie sklania do zadumy, nie. Po prostu inna skala, mimo wszystko. Po poldniowym zwiedzaniu dziedzictwa Czerwonych Khmerow, czlowiek czuje sie tak przytloczony ogromem zbrodni, ktore widzial, ze nie wie, jak to wyrazic.

"niewyobrazalny bol polaczony z tortura pragnienia i niemoznosci zadania samemu sobie wymarzonej  smierci; oczywista bezcelowosc cierpien i brak nawet najlzejszej nadziei na ocalenie; miliony moskitow, wlatajace nocami przez okna bez szyb, wielkie kasajace mrowki, biegajace po ciele w poszukiwaniu ropy lub  swiezej krwi, widok porzuconej lopatki saperskiej, ktora za kilka godzin znow zacznie ranic nadbrzmiale tkanki i lamac zdrowe jeszcze kosci. Wystarczy to sobie uswiadomic, postawic sie samemu w polozeniu tych wiezniow, aby zwatpic na chwile o wszystkim. A calej historii czlowieka, o wszelkich prawach, ideach i normach";
Gornicki, op.cit.

Najbardziej nieprawdopodobne jest wspolistnienie tego dowodu jednej z najwiekszej zbrodni na ludzkosci w jej dziejach z codziennym zyciem, obcujacym i zarabiajacym na przybyszach. Juz turystyka religijna może sklaniac do jak najgorszych przemyslen, wiec co powiedziec o turystyce nekromanckiej? Przybywajac do Phnom Pengh, nie sposob nie zauwazyc w kazdym hotelu, agencji turystycznej i kazdej moto-rikszy ofert wyjazdow do S-21 i Pol Smierci. Sa na pierwszym miejscu, jako glowna atrakcja turystyczna miasta.

"W S-21 stosowano w szczegolnosci nastepujace rodzaje tortur: bicie reka, galezia i kablem; przypalanie papierosami; elektrowstrzasy; zmuszanie do spozywania ekstramentow; wieszanie do gory nogami; trzymanie rak podniesionych do gory przez caly dzien; dzganie igla; wyrywanie paznokci; duszenie plastykowa torba; topienie w wodzie; torturowanie kroplami wody spadajacymi na czolo"
P.Chandler "voices from S-21. Terror and History in Pol-Pot's Secret Prison" 

Jak w ogole sie w takim mniejscu zachowywac? Czy to wypada, by zaraz kolo kasy biletowej (wlasnie, czy powinna byc kasa biletowa?), znajdowaly sie sklepiki z suwenirami, sprzedajacymi, oprocz ksiazek i filmow o Czerwonych Khmerach, takze tysiace bluzek, szmatek, figurek Buddy i tego typu podobnych artefaktow masowej turystyki? Sklepiki prowadzone przez Khmerow, pamietajacych tamte czasy, badz bedacych potomkami tych, którzy przezyli?

"w klasach lezaly jeszcze narzedzia tortur. Byly to glownie skladane lopatki saperskie, uzywane przez armie amerykanska. Mozna je ustawic w pozycji pionowej i przypominaja wowczas zwykly szpadel o krotkim trzonku, ale mozna tez zablokowac ostrze prostopadle do trzonka i wowczas przypominaja motyke z nadmiernie szerokim ostrzem. Na wszystkich widnialy slady krwi. Spomiedzy okuc wystawaly ludzkie wlosy. Oprocz lopatek spostrzeglem osiem drewnianych palek, okutych na jednym koncu nasadka ze stalowej  blachy i napelnionych olowiem, poza tym dwa pejcze z bawolej skory, trzy pary obcegow, dwa rzemienne paski ponabijane metalem i dwa chlopskie noze do scinania trzciny";

Gornicki, op.cit.

Czy po obejrzeniu takiego wstrzasajacego widowiska, swiadectwa zbrodni tych, ktorzy nie tylko wybili 1/3 swego narodu, lecz rowniez zaminowali caly kraj, powodujac setki tysiecy okaleczen, mozna spokojnie isc sobie i kupic T-shirt z napisem ""Danger - mines" i trupia czaszka na pol koszulki? Czy spacerujac po dawnych salach lekcyjnych liceum, zamienionych na cele, w których ludzie byli przywiazani nogami do metalowych, poziomych pretow, lezeli tak przez caly czas, gdy ich nie torturowano, czy w takim miejscu można jakby nigdy nic smarowac sie olejkiem do opalania? Czy (pusta) butelka Heinekena, lezaca na schodach, po ktorych wleczono nieszczesnikow na kolejne seanse sadyzmu, jest na miejscu, jako dowod normalnosci? Czy wreszcie potomkowie tych zabijanych, spacerujacy po takim miejscu w, mowiac oglednie, pogodnych nastrojach, zartujacy i gawedzacy, robia cos zlego?
 

"Po pogorszeniu sie stosunkow z Wietnamem szczegolnie czesto zmuszano wiezniow do skladania holdu wizerunkowi psa z glwa Ho Szi Minha, a także Lyndona Johnsona. Czynic to mieli poprzez padanie na twarz i wykonwanie gestu sampeach (tak tradycyjnie Kambodzanie modla sie do Buddy). Dla kadr z S-21 byl to dowod,ze popieraja amerykanski imperializm i wietnamski hegemonizm".
Dominik Skopiec, "Pozycja i rola S-21 w Demokratycznej Kampuczy" [w] "Polska -Kambodza" wybor tekstow.

Czy mozna, po obejrzeniu tego wszystkiego, miec ochote/potrzebe/chec isc do sklepiku obok i przegladac szmatki? Kupowac pamiatkotkowe figurki Buddy? Czy tez obraza pamiec ofiar chec(moja) wybrania sie za kilka dni do miejsca smierci Pol-Pota i miejsc zwiazanych z jego zmierzchem?

"Tortury stosowane wobec kobiet: obcinanie piersi, przypalanie pochwy goracym pogrzebaczem, pelzanie jadowitych gadow po ich cialach. Jeśli mialy dzieci, to torturtowano je na ich oczach. Nie byly bite za pomoca reki, lecz przy uzyciu palki lub bicza (ze wzgledu na utrzymanie rewolucyjnej moralnosci)"
E.Becker, "When the War Was Over: The Voices of Cambodia's Revolution and It's People"

Jak sie zachowywac w takim miejscu? Co wypada, a co nie? Czy to wszystko, co pisze u gory, to dowod na normalizacje? Niby to szokujace, ale z drugiej strony - zwiedzanie tych miejsc wrazenie robi tak piorunujace, ze nie wiadomo juz co jest adekwatne, a co nie. Czy nalezy zachowywac kamienna twarz, wynikajaca z uwarunkowan kulturowych nizli z wlasnych uczuc i z zatroskana mina wloczyc sie bez slowa w tych  miejscach, zwracajac co prawda uwage na napisy, proszace by nie chodzic po grobach (ustawione z cala pewnoscia a posteriori), czy tez mozna, jesli ma sie ochote, wybierac co lepsze ujecia setek, tysiecy czaszek ustawionych w Memoriale?

"Wierzch czaszki byl w kilku miejscach potrzaskany, a dlugie, czarne wlosy wtloczone czesciowo do wnetrza czerepu. Ta kobieta zostala zamordowana uderzeniem metalowego preta lub zebatej motyki. Ciosow musialo byc kilka poniewaz jedna dziura znajdowala sie w poblizu skroni, pekniecie biegl od drugiej skroni az do potylicy, nastepnie dziura widniala na samym szczycie czaszki. Dzieci podchwycily nasze spojrzenia i zaczely na wyprzodki pokazywac, jak to sie odbywalo. Klepaly sie po karku, zaslanialy glowy rekami, potem zgodnie bily sie piesciami w czaszki lub kantem dloni w uderzaly w skron. Widzialy to tak wiele razy, ze zdolaly opanowac wszystkie gesty zabijanych I zabijajacych;
Gornicki, op.cit. 

"Kazdego dnia, poczawszy od kwietnia 1976r. przywozono tu z wiezienia S-21 przynajmniej 300 ludzi. Nastepnie zabijano ich uderzeniami w  czaszke i szyje" (napis na w Muzeum Ludobojstwa, Pola Smierci)

W S-21, budzacym groze jako miejsce, skad nikt zywy nie wyszedl, wciąż slychac spiew ptakow. Swiergot przeszywa niesamowita cisze, towarzyszaca zwiedzaniu tego miejsca, ktore - mimo uplywu prawie 30 lat – wciąż wywiera wrazenie, jakie bardzo trudno oddac slowami. A moze rowniez spiew ptakow jest dowodem na powrocenie normalnosci? Wszak gdy Czerwoni Khmerzy zajeli 17 kwietnia 1975 roku stolice Kambodzy, Phnom Penh, wygnali z niej wszystkich mieszkancow. Wraz z nimi odeszly zwierzeta i ptaki, rozplenilo sie robacko. Wieslaw Gornicki w "Bambusowej klepsydrze" w dojmujacy sposob opisuje koncert cykad, przy ktorym nie dalo sie rozmawiac, jesli stalo sie dalej niz 5 metrow. Kto raz slyszal cykady w Kambodzy, moze to sobie wyobrazic. Ich spiew przypomina odglos pisku wydawanego przez hamujacy pociag.

Czy warto w ogole takie miejsca odwiedzac?

W tym wiezieniu S-21 jest miedzy innymi wystawa fotografii pewnego Szweda - komunisty, który odwiedzil Kambodze (przepraszam, Kampucze) na zaproszenie Pol-Pota i s-ski w 1978 r. Urzadzono mu tour po kraju, w iscie potiomkinowskim stylu. Na wystawie mozna ogladac jego komentarze z 1978 i obecne, gdy swiadom, co Czerwoni Khmerzy uczynili, zrozumial, jakim byl, cytujac za Leninem, "uzytecznym idiota". To, co on pisze, to sa rzeczy dla nas, wychowanych w "cieniu Wielkiego Brata", oczywiste. Dla nas zrozumienie ze Pol-Pot, Ieng Sary, Khieu Kamphan i inni sa po prostu ostatnimi ogniwami wielkiego lancucha mysli, skojarzen i doktryn, które zaczyna sie od Saint-Justa, Robespierre'a czy Prudhommea, wiedzie przez Bakunina, Nieczajewa i Tkaczowa, konczac sie na Leninie, Stalinie, Mao Tse-tungu i ich epigonach. My tej wystawy nie musimy ogladac. Ale inni, ci wszyscy z Zachodu, powinni ja ogladajac i rzeczywiscie ja zwiedzaja. I to jest wazne, bo to dla nich sa przeznaczone te miejsca. Moze taki 19-latek z Londynu, Sydney, czy Nowego Jorku, ktory wybral sie na roczny objazd swiata w ramach "year-out" zobaczywszy takie miejsca, jak wiezienie S-21 i Pola Smierci nie kupi juz sobie koszulki z Che-Guevara?

(zamiast zakonczenia)
Sarith Pou
The new regime

No religious rituals.
No religious symbols.
No fortune tellers.
No traditional healers.
No paying respect to elders.
No social status. No titles. 

No education. No training.
No school. No learning.
No books. No library.
No science. No technology.
No pens. No paper. 

No currency. No bartering.
No bying. No selling.
No begging. No giving.
No purses. No wallets. 

No human rights. No liberty.
No courts. No judges.
No laws. No attorneys. 

No communication.
No public transportation.
No private transportation.
No travelling. No mailing.
No inviting. No visiting.
No faxes. No telephones. 

No social gatherings.
No chitchatting.
No jokes. No laughter.
No music. No dancing. 

No romance. No flirting.
No fornication. No dating.
No wet dreaming.
No masturbating.
No naked sleepers.
No bathers.
No nakendness in showers.
No love songs. No love letters.
No affection.No marrying. No divorcing.
No martial conflicts. No fighting.
No profanity. No cursing. 

No shoes. No sandals.
No toothbrushes. No razors.
No combs. No mirrors.
No lotion. No make up.
No long hair. No braids.
No jewelery.
No soap. No detergent. No shampoo.
No knitting. No embroidering.
No colored clothes, except black.
No styles, exceopt pyjamas.
No wine. No palm sap hooch.
No lighters. No cigarettes.
No morning coffee. No afternoon tea.
No snacks. No desserts.
No breakfast (sometimes no dinner). 

No mercy. No forgiveness.
No regret. No remorse.
No second chances. No excuses.
No complaints. No grievances.
No help. No favors.
No eyeglasses. No doctors.
No disabilities. No social diseases.
No tuberculosis. No leprosy. 

No kites. No marbles. No rubber bands.
No cookies. No popsicle. No candy.
No playing. No toys.
No lullabies.
No rest. No vacations.
No holidays. No weekends.
No games. No sports.
No staying up late.
No newspapers. 

No radio. No TV.
No drawing. No painting.
No pets. No pictures.
No electricity. No lamp oil.
No clocks. No watches. 

No hope. No life.
A third of the people didn't survive.
The regime died.

© Klub Laurazja - trampingi do Azji, Afryki i obu Ameryk 
realizacja Accesspoint
Dodaj załącznik do tego dokumentu