Maciej Kołodziejczyk: Saidnaya - Sanktuarium „Naszej Pani”Majowa wizyta Ojca Świętego zwróciła uwagę na Syrię, arabski kraj położony na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Arabowie stanowią 90 proc. jego ludności, pozostałe 10 proc. to Kurdowie, Ormianie i inne nacje. Najwięcej wyznawców ma islamski sunnizm — wyznaje go 74 proc. mieszkańców. Alawici, druzowie i wyznawcy innych odłamów islamu stanowią 16 proc., a chrześcijanie różnych wyznań pozostałe 10 proc. ludności. Tak duże zróżnicowanie religijne i etniczne nie powoduje jednak konfliktów, o tolerancji religijnej i harmonijnym współżyciu różnych społeczności można usłyszeć od każdego. Wśród syryjskich chrześcijan, tak jak na całym świecie, żywy jest kult Matki Boskiej. Najważniejsze sanktuarium maryjne — Saidnaya leży na północ od stolicy Syrii, Damaszku. Położona na wysokości około 1500 m miejscowość góruje nad łańcuchem wapiennych wzgórz Qualamoun. Droga z Damaszku do Saidnaya prowadzi w pewnej odległości od skalistych gór. Stopniowo ubogie poletka ustępują winnicom i gajom oliwnym. Halboun, leżące nieopodal, już od czasów starożytnych słynęło ze swoich win, wspominane są one nawet w Piśmie Świętym. Saidnaya wyrosła wokół słynnego na całym chrześcijańskim wschodzie klasztoru. Zamieszkana jest prawie wyłącznie przez chrześcijan. Miasteczko rozpostarte na górskich zboczach oferuje widok na rozległą, położoną w dole równinę. Panoramę psują jednak zbyt liczne, duże, betonowe budynki, które ze względu na podatki od nieruchomości, przez lata nie zostają w pełni wykończone. Kwadratowe domy, o wysokich, jakby zawieszonych w powietrzu fasadach, wznoszą się jak gigantyczne stopnie na zboczach skalistego wzgórza. Spomiędzy dommów wystają wieże kilkunastu kaplic, kościołów i klasztorów. Nigdzie w Syrii nie ma ich tak wiele. Nad całością góruje okazały, przypominający twierdzę zespół klasztorny. O istnieniu w tym miejscu bizantyjskiego kościoła świadczą tylko niewielkie, błękitne kopuły. Poświęcony Błogosławionej Dziewicy (Seydnaia, Seyda Naya, co znaczy po syryjsku „Nasza Pani”) klasztor założono w 547 roku po Chrystusie. Fundatorem klasztoru był cesarz Justynian I Wielki, który podczas kampanii przeciw Persji przechodził ze swą armią przez Syrię. Polując, dotarł w pogoni za łanią na szczyt wzgórza, gdzie łania przybrała postać Matki Boskiej. Poleciła Ona cesarzowi zbudować w tym miejscu klasztor, wskazała również źródło świeżej wody, bardzo potrzebnej cesarskim żołnierzom. W murach klasztoru mieszka obecnie około pięćdziesięciu sióstr zakonnych. Należą one do Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjńego (Jakobickiego*) „ któremu przewodzi patriarcha Antiochii, rezydujący w Damaszku. Goście klasztoru są zazwyczaj przyjmowani przez matkę przełożoną, która wyjaśnia, że klasztor utrzymuje się dzięki majątkom w Syrii i Libanie i sprawuje opiekę nad dwustu sierotami różnych wyznań i narodowości. „Głodne dziecko musi być nakarmione. Świat nie składa się z samych chrześcijan...”. Jej słowa są kolejnym dowodem tolerancji i wzajemnego poszanowania. Jednym z najcenniejszych skarbów klasztoru jest ikona Matki Bożej, której autorstwo legenda przypisuje świętemu Łukaszowi Ewangeliście. Jest ona nazywana w języku syryjskim Chahoura lub Chagoura, a po arabsku Vhahira, co znaczy znakomita, sławna, najsłynniejsza. Kaplica z ikoną Najświętszej Maryi Panny udostępniona jest dla zwiedzających. Umieszczone nad wejściem wersety z Księgi Wyjścia przypominają nakazy zapomniane dziś w kościołach katolickich, ale wciąż żywe w świątyniach islamskich: Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą (Wj 3,5). Kaplica to niewielkie, ośmiokątne pomieszczenie, w którym z trudem mieści się dziesięć osób. Oświetlona jest jedynie migocącym światłem świec i lamp oliwnych. Ściany pokryte są rzędami starych ikon, wiele z nich pochodzi aż z V-VII w. po Chrystusie. Niestety, dobrze widoczne są jedynie srebrne obramowania obrazów. Malowidła są tak sczerniałe, że ich treść jest już nie do odczytania. Tajemniczości dodaje temu miejscu obecność stale czuwającej na modlitwie zakonnicy; Ikona, przypisywana świętemu Łukaszowi, jest na wpół ukryta za kotarami cyborium, otaczają ją lśniące w półmroku, dziękczynne wota. Sznur pielgrzymów przesuwa się nieustannie, od świtu do zmroku, jednak każdy zatrzymuje się tu na chwilę kontemplacji i modlitwy. Ta niewielka kaplica, jak wehikuł czasu, przenosi nas w głąb historii i w głąb nas samych, pozwalając obcować z sacrum. Maciej Kołodziejczyk (tekst ukazał się w: Źródło; 8 lipca 2001)
|