Wyszukaj:
Wybrzeże Szkieletów i Cape Cross Namibia   |  Autor:  Anna Olej-Kobus

Już w XV wieku to miejsce portugalski żeglarz  Bartolomeu Diaz nazwał: „Areias de Inferno” – Piach z piekła. Ta nazwa doskonale oddaje charakter wybrzeża Namibii, które stając się cmentarzyskiem kolejnych statków zyskało złowrogą sławę jako Wybrzeże Szkieletów. Tu liczą się rzeczy najprostsze: paliwo, sprawny samochód, zapas wody i jedzenia. Droga z ubitej soli wiedzie ku rozedrganej upałem nieskończoności. O tym skrawku ziemi jedni mówią, iż Bóg stworzył go w chwili irytacji, inni że to przedsmak piekła. Szwedzki badacz Karl Johan Anderson podróżując przez to wybrzeże w 1859 roku miał zawołać w przerażeniu, iż lepiej zginąć od razu, niż być na wygnaniu na tym odludziu. Co do odludzia nic się nie zmieniło: do dziś jest to jedno z najbardziej pustych miejsc na świecie. Ale są zwierzęta, którym to miejsce bardzo odpowiada: na Cape Cross (Przylądku Krzyża) jest ogromna kolonia fok. Można je oglądać spacerując po drewnianej platformie, gdzie człowiek ma wrażenie, jakby był w samym środku przyrodniczego filmu. Skąd mieszkańcy Antarktydy w Afryce? Przybywają tu z antarktycznym prądem Benguelskim, a wraz z nimi na wakacje do Afryki docierają też… pingwiny. Nieopodal foczej kolonii jest kamienny krzyż. To replika (oryginał jest w Muzeum Oceanograficznym w Berlinie) pomnika postawionego w 1485 r. przez Diego Cão. Portugalski żeglarz był pierwszym Europejczykiem, który dotarł tak daleko na południe globu i postawił stopę na tej ziemi. Była to jego druga podróż wzdłuż brzegów Afryki i stała się ostatnią: wedle ówczesnych podań zmarł właśnie tutaj, na Cape Cross.

ZOBACZ TO NA WYPRAWIE:

Wycieczka Namibia – piękno i przygoda

Wycieczka wśód zwierząt i po szutrze

szczegóły oferty

18 dni: 8 - 25 października 2019*  |  Cena: 2.600 zł + 1.890 EUR + bilet lotniczy

x